Nic ważnego…

  • Napisane 25 listopada 2012 o 18:37

Królewna męczy mnie już jakiś czas o kolejne zwierzę, które mogłoby zamieszkać w naszym królestwie na 10 piętrze. Ubzdurała sobie króliczka. Ja też należę do wielbicieli wszelkiej maści sierściuchów, głównie psów, więc dałam się przekonać. Poczytałam jednak sobie o królikach i chyba się jednak nie zdecyduję…

Nie będę jednak taka okrutna i będziemy mieć świneczki…Trafiłam w necie na stronę Stowarzyszenia Pomocy  świnkom Morskimi już jesteśmy po pierwszych rozmowach. Królewna upatrzyła sobie dwie starsze świnki (cudne!!!) i te właśnie mamy zamiar adoptować. Świniaczki są, co prawda trochę starsze (2 i 3 lata), ale bardzo urocze i oswojone,  a najważniejsze,że akceptują psy. Troszkę się tylko obawiam, że świneczki nie pożyją jakoś szczególnie długo i rozpacz wówczas będzie straszliwa…ale Emka(tzn. Królewna, bo mówi, że już ma 8 lat i nie wypada mówić o niej Królewna…) pokochała już świniulki całym sercem.

- to co, że są już bardzo dorosłe, tym bardziej musimy je zabrać i dać im prawdziwy dom, mamo!

-a może chciałabyś jakieś maluchy…- próbowałam ja przekonać, pełna obaw o czas pobytu na ziemskim padole tych zwierzątek

- nie i koniec kropka. ( jeszcze nie dawno przy tym zwrocie Emka mówiła tak : „koniec,kropka pl)Ja chcę te dwie, bo ich nikt nie chce, wszyscy chcą maluchy, bo są słodkie, a ja chce te, których nikt nie kocha…mamuś, proooooszę….- przemawiało moje kochane dobre serduszko.

(Czasem to na prawdę pękam z poczucia dumy i szczęścia, że Emka jest takim dobrym i mądrym dzieckiem….)

Tak więc mają być dwie świńskie przyjaciółki, bo podobno kochają się bardzo i adoptować można je tylko razem. Decyzja zapadła, Emka z T. po dzisiejszym basenie właśnie pojechali zakupić niezbędny osprzęt. Emka wyjęła ze skarbonki wszystkie swoje zaoszczędzone pieniądze i powiedziała, ze wszystko kupuje za własną kasę…Załatwiła też z moimi rodzicami kwestię opieki nad owymi świntuszkami, w razie naszych wyjazdów. Mój ojciec nawet obiecał, że będzie świniom opowiadał bajki i śpiewał kołysanki, co Emka – Królewna przyjęła z wyraźnym zadowoleniem.

Jutro czeka nas wizyta przed adopcyjna i jeśli warunki zamieszkani świnek będą odpowiednie to już w tym najbliższym tygodniu nasze Królestwo zamieszkają dwa morskie prosięta…zobaczymy tylko, co na to powie nasza sunia…

Ja wiem, że to będzie kolejny obowiązek do mojej listy, ale co tam! Niech dzieciak ma zwierzyniec, to jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a kiedy ma hodować zwierzaki, jak nie teraz? Nie ma rodzeństwa  i nic się nie zapowiada, żeby to miała się tasutuacja zmienić, to niech chociaż otaczają ją sierściuchy, które będzie mogła kochać mocno i dbać, tak jak potrafi. A my będziemy jej w tym pomagać i jak znam życie też pokochamy te dwie kudłate dziewuszki…

T. powiedział, że świnki mogą być i obiecał  Emce, że będzie je kochał i czasem pomagał w sprzątaniu klatki.  Emka już od piątku nie mówi o niczym innym i jest radosna i szczęśliwa, jak skowronek.

A ja,  tak  siedzę sama i myślę, że mam fajną rodzinę…dzieciak szczęśliwy, mąż kochany i akceptujący wszystkie nasze szalone pomysły, pomaga Emce właśnie wybrać kolor legowiska i rodzaj miseczek…jakby to był najważniejszy projekt do zrealizowania w najbliższym półroczu…i niby nic ważnego się nie stało, a to, co teraz czuję, to chyba jest  właśnie szczęście….

Dodaj komentarz


  • RSS