Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'firma'.
Wyświetlam 1 notkę

Mąż i żona w jednej firmie…?

  • Napisane 29 listopada 2012 o 11:13

Od jakiegoś czasu, niestety nie jestem szczęśliwą posiadaczką etatu, co wiąże się z drobnymi trudnościami, zdarzającymi się od czasu do czasu. Jakieś nieliczne zlecenia, które staram się łapać, nie przynoszą naszemu budżetowi jakiegoś znaczącego zastrzyku. Prawdę mówiąc, to co uda mi się zarobić to może wystarczyć na przysłowiowe waciki lub czasem na fryzjera.  W związku z tym cały ciężar utrzymania rodziny spada na T. I wcale mu się nie dziwie,że psychicznie wysiada.

Po wielu wieczorach spędzonych na rozmowach mniej lub bardziej burzliwych, podjęliśmy decyzję, że przyjdę do pracy do firmy, będącej własnością mojego T. oraz naszego przyjaciela, będącego jednocześnie wspólnikiem mojego męża oraz mężem mojej przyjaciółki .

Mam zająć się całą administracją, płatnościami i innymi papierami, na co oni, mimo posiadania już jednego pełnoetatowego pracownika, nie maja czasu…czyli będę po prostu sekretarką – asystentką-księgową-kawiarkoherbaciarką-recepcjonistką (teraz muszę sobie wymyślić jakąś ładną nazwę mojego nowego stanowiska).

Ale, jest oczywiście jedno ale: w naszym cudnym państwie mąż nie może zatrudnić żony w swojej firmie. Żona, czyli ja może zostać współpracownikiem i sama musi opłacać sobie ZUS, czyli założyć działalność gospodarczą (czyli etaciku nadal nie będzie).

Troszkę obawiamy się tej decyzji, bo  nie wiadomo jak to wszystko się nam poukłada. W jednym łóżku, przy jednym stole i jeszcze  w tej samej pracy?A co z urlopem? Sama nie wiem…ale wyjścia nie ma. Musimy zaryzykować, bo przecież nie mogę wciąż w domu siedzieć. Królewna coraz starsza, mniej mnie już potrzebuje,  a wydatki wraz z dzieckiem, zauważyłam, rosną strasznie. Dodatkowo mam kilka pomysłów, by pod skrzydłami firmy T. rozwinąć swoją działalność i choć trochę uniezależnić się finansowo od T., bo to według mnie niezdrowo liczyć tylko na kasę męża.

T. nigdy mi nie żałuje na fryzjera, buty, czy inne babskie „fanaberie” , ale ja nie czuję się do końca komfortowo w tej sytuacji i gdzieś podświadomie myślę, że może nie powinnam na takie rzeczy wydawać naszej kasy…

Z moich przemyśleń  i obserwacji rynku pracy wynika,że jeśli sama nie zorganizuję sobie miejsca zatrudnienia, to mogę iść z dyplomem wyższej uczelni na call center i to nawet nie na umowę zlecenie( bo jak jest to jedyna umowa, to pracodawca musi odprowadzać składki ZUS), ale na własną działalność…dlatego też działalność będzie i będę pracować dla Małżona i jego wspólnika. Czas zakasać rękawy, ruszyć z kopyta  i rozpocząć nowy etap życia zawodowego!!!


  • RSS