Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'teść'.
Wyświetlam 1 notkę

Poproś mamusię…

  • Napisane 19 listopada 2012 o 13:16

Wczoraj wybraliśmy się na niedzielny obiad do teściów. Dla naszej Królewny atrakcją tego spotkania miała być ciocia z nowym, kilkutygodniowym dzieckiem. Była bardzo przyjemnie i wesoło, szczególnie wtedy, gdy brałam malucha na ręce, a on uprzejmie za każdym razem ulewał nieprzetrawione mleko na moje ramię…Królewnie podobała się ta żywa lalka, ale nie wykazywała histerycznego zachwytu nad noworodkiem(ku mojej uldze…).

Dziecko, jak dziecko…ładne malutkie i cieplutkie, ale mnie też nie porwało…i nie doznałam nagłej potrzeby urodzenia i posiadania podobnego brzdąca. Pomijam, że na tą chwilę nie jest to pomysł realny i odpowiedzialny…

Dziką chęć i potrzebę posiadania młodszego rodzeństwa Królewna przeżyła mniej więcej rok temu, gdy dwie nasze zaprzyjaźnione rodziny wydały na świat śliczne bobaski….godziny rozmów,opowieści i tłumaczeń dlaczego nie możemy mieć kolejnego dziecka, rozmowy o plusach i minusach posiadania młodszego rodzeństwa przyniosły  efekt i na tą chwilę Królewna już ze spokojem reaguje na małe dzieci. Wiem ,że byłaby fantastyczną starszą siostrą  i może byłaby szczęśliwszym dzieckiem, jeśli miałaby rodzeństwo, ale moje życie zawodowe ( czyli brak etatu i sporadyczne dorabianie zleceniami) i strach o finansową przyszłość naszej rodziny,  spowodowały ciągłe odkładanie w czasie decyzji o drugim dziecku. W końcu ustaliliśmy z Królewną, że nasza strategia to ” jeśli nie będzie rodzeństwa to nie będziemy się martwić, ale jeśli się będzie miało pojawić, to będziemy się cieszyć”.

Trwało to dłuższy czas i serce czasem mi pękało, gdy Królewna ze łzami w oczach mówiła o braciszku lub siostrzyczce…ale ten etap mamy już za sobą.

Tak, ale mój teść, który pała wprost dziką potrzebą posiadania wnuka płci męskiej, całą ( no może przesadzam) wczorajszą wizytę prowadził z Królewna rozmowy…

-No…podoba ci się taki dzidziuś? Śliczny, prawda?

-śliczny…- przytaknęła Królewna

- No to poproś mamusię, niech ci takiego braciszka urodzi!- wykrzyknął radośnie dziadek, a mnie jakby ktoś w pysk dał, ale nie odzywam się i udaje,ze w ogólnym zamieszaniu nie słyszę tej rozmowy…

- Dziadku…-rzekła z politowaniem Królewna – co, ty nie wiesz, że to nie wystarczy poprosić, to nie takie proste- rzekła moja mądra córka

Teść/dziadek jeszcze kilkakrotnie podczas tej wizyty przekonywał Królewnę do namawiania mamusi na braciszka, ale Królewna nie dawała się już wciągnąć w dyskusję na ten temat…muszę przyznać, że w tym czasie targały mną dwa uczucia: wściekłości, że temat teść rozdrapuje i ogromnej dumy z mojej małej dzielnej córeczki, która, według mnie, wykazała się ogromną dojrzałością i mądrością, jak na ośmiolatkę i nie wdała się już więcej w rozmowę z dziadkiem na ten temat.

Moja kochana, mądra córeczka…a może nadal bardzo by chciała mieć rodzeństwo, tylko już nie wierzy w spełnienie tego marzenia.. ? Tego nie wiem i chyba boję się zapytać….


  • RSS